Coraz więcej młodych mam decyduje się na założenie własnego biznesu. Sama zaliczam się do tego grona, bo firmę otworzyłam chwilę po urodzeniu drugiego dziecka. Czy to była dobra decyzja? Jak najbardziej. Czy było łatwo? Na pewno nie! Postanowiłam zapytać inne przedsiębiorcze mamy o to jak wyglądały początki ich biznesowej drogi z dzieckiem na kolanach. Jeśli jesteś  mamą, która planuje założyć swój biznes lub jesteś na początku swej biznesowej drogi – ten tekst jest dla Ciebie. Rozsiądź się i skorzystaj z rad doświadczonych biznesmam. Przedstawiam moje bohaterki:

Kasia SzulczewskaProjektantka, właścicielka Art Novisti Studio

Kasia PrzybyłaProjektuje grafiki dla kobiecych biznesów, można ją znaleźć na  KP Design

Ania i Paulina – Twórczynie wyjątkowej księgarni dla dzieci Bookarnik -miejsca które powstało z połączenia dwóch mocy – wiedzy psychologiczno-pedagogicznej oraz zamiłowania do rzeczy pięknych i wartościowych.

Alicja KowalskaWirtualna Asystentka – Office Management , mama trójki bąbli

Emilka Skłodowska-Szubzda – jak mówi o sobie jest fryzjerką, księgową, kadrową, bhapowcem, marketingowcem,  sprzątaczką i psychologiem w jednym. Mówiąc w skrócie- przedsiębiorcą! Studio Urody MONAVISAGE prowadzi od 3 lat.

 

Do dzieła, zaczynamy!

 

Myślałaś wcześniej o swoim biznesie czy dopiero urodzenie dziecka sprawiło, że zaczęłaś myśleć o pracy na własny rachunek?

 

Kasia: O swoim biznesie myślałam od zawsze – urodzenie córeczki przypieczętowało tylko moją decyzję o rozwijaniu swojego studia na poważnie – nie wyobrażam sobie już pracy na etat. Chcę być niezależna dla siebie i dla córeczki. .

Kasia P.:  Długo przed urodzeniem córeczki myślałam o własnym biznesie, bo w sumie od zawsze była to moja pasja. Jestem grafikiem. Po skończeniu szkoły myślałam o założeniu czegoś swojego, a córeczka pojawiła się po drodze  i tak bardziej na poważnie zajęłam się tym już na macierzyńskim. Dookreśliłam to, co robię i postanowiłam zająć się przede wszystkim kreowaniem identyfikacji wizualnych dla firm.

Ania: Myślałam, ale zawsze brakowało mi odwagi i wiary, że się uda. Na szczęście kilka lat temu poznałyśmy się z Pauliną w pracy i okazało się, że dzielimy wspólne pasje i zainteresowania i nawet marzenie mamy podobne, czyli stworzenie niezwykłego miejsca, księgarni, która daje także możliwość wymiany doświadczeń, rozwoju osobistego na warsztatach i mnóstwa zabawy z dzieckiem, wymarzyłyśmy sobie, że będzie wyjątkowa i niepowtarzalna dla dzieci i rodziców.

Paulina: O własnym biznesie myślałyśmy już od dawna. Planowałyśmy, szukałyśmy, tworzyłyśmy mapy myśli, które przekładały się na miejsce, które pragnęłyśmy stworzyć. Pęd życia sprawiał jednak, że nasze marzenia były odkładane na ,,potem”. Okres po urodzeniu dziecka to był czas, w którym każda z nas przewartościowała swoje idee i miała czas na prawdziwe działanie w kierunku własnego biznesu. Nowa rola poszerzyła nasze horyzonty i perspektywę – wszystko co robimy nie jest naznaczone tylko wyborem profesjonalistów, ale także i rodzica, który takiego miejsca szukał także dla swoich dzieci.

Alicja: Nigdy nie miałam takiego planu, jednak będąc na urlopie macierzyńskim (a właściwie trzech pod rząd – mam trójkę dzieci rok po roku), niejednokrotnie zdalnie wspierałam dotychczasowego pracodawcę w różnego rodzaju działaniach. W którymś momencie doszłam do wniosku, że mogłabym założyć własną działalność, świadczącą usługi asystenckie na odległość – i od tego się zaczęło.

Emilka: Od wielu lat myślałam o założeniu swojego biznesu. Po urodzeniu dziecka Po prostu już nie czekałam tylko zaczęłam nad tym pracować. Taki był plan.

 

Czy uważasz, że urlop wychowawczy/ macierzyński to dobry czas na założenie swojego biznesu – czy wręcz przeciwnie?

 

Kasia: Uważam że urlop macierzyński jest dla mamy i dziecka., przez pierwsze miesiące powinnyśmy skupić się na sobie i na maleństwie, dojść do siebie po porodzie, przemyśleć i przeanalizować biznes.
Praca na macierzyńskim to olbrzymi wysiłek….niestety mnie zmusiła sytuacja finansowa w jakiej znaleźliśmy się z partnerem. Początkowo udawałam mamę superbohaterkę, stwierdziłam że nie potrzebuję niczyjej pomocy że połączę macierzyństwo z biznesem….piłam litry kawy, w dzień opieka nad berbeciem i domem, karmienie, sprzątanie, gotowanie a w nocy praca…skutek był taki, że szybko wypaliłam się fizycznie i psychicznie, chodziłam sfrustrowana bo nie potrafiłam się skupić wieczorami, byłam rozdrażniona bo moja praca nie przynosiła efektów, zwyczajnie brakowało mi odpoczynku psychicznego. Nie dawałam rady łączyć macierzyństwa z pracą. By tworzyć potrzebuję maksymalnego skupienia, każda mama przyzna mi rację, że przy maluszku jest to niemożliwe. Dlatego uważam że żłobek jest konieczny – albo niania – lub najlepiej dziadkowie do pomocy. Żeby rozkręcić biznes trzeba się naprawdę napracować, poświęcić masę czasu. Takie jest moje zdanie. Jeśli masz pomysł na biznes to zakładaj go ale licz się z tym, że będzie CI potrzeba pomoc – bo prędzej czy później złapiesz się na tym jak klientowi powiesz do telefonu “Przepraszam nie mogę teraz, bo: trzymam/karmię/przewijam/kładę spać dziecko” (niepotrzebne skreślić). Na wychowawczym jest lepiej jak maleństwo jest już w żłobku albo w przedszkolu a my możemy poświęcić się i skupić na swoim biznesie.

Kasia P: Jasne! Jest to świetny czas. Praca pozwala nie zwariować w domu i mieć swoją odskocznię – najlepiej żeby był to biznes stworzony z pasji. Ale trzeba też znać umiar żeby nie paść z wycieńczenia, czego ja niestety często nie potrafię.

Ania: Myślę, że tak zwany urlop macierzyński ( ta nazwa powinna być przeformułowana, bo zupełnie nie była dla mnie urlopem) jest tak intensywny i wnosi tyle nowego w życie, że daje też mimo wszystko energię do tworzenia czegoś nowego, podejmowania ryzyka i wyzwań. Urlopu wychowawczego nie doświadczyłam, bo po zakończonym urlopie macierzyńskim wróciłam także w ograniczonym zakresie godzin do pracy zawodowej. Początki własnej działalności uważam za niezwykle obciążające finansowo, stąd moja decyzja.

Paulina: Zdecydowanie jest to dobry czas – przede wszystkim daltego, że czas z dzieckiem to najpiękniejszy okres w życiu, nowa rola inspiruje do działania i napawa optymizmem. Obecnie jestem na urlopie macierzyńskim, którego – dokładnie tak jak Ania – nie nazwałabym urlopem. Obowiązków jest sporo, ale dobra organizacja czasu pracy i wsparcie partnera pozwala na pogodzenie tych dwóch światów (domowego i biznesowego).

Alicja: Zdecydowanie tak. I tak „siedzi się” w domu. Dziecko tak czy inaczej większość czasu przesypia – przynajmniej przez pierwsze pół roku. Jeśli czas ten można przeznaczyć na coś innego niż plotki z koleżankami, ciągłe przeglądanie Facebooka i blogów parentingowych, w najlepszym wypadku pedantyczne sprzątanie – to dlaczego nie? Stabilizacja finansowa jest – przecież co miesiąc wpływa zasiłek macierzyński – więc nie odczuje się początkowych strat tak dotkliwie jak w przypadku rezygnacji z etatu i przejścia na swoje.

Emilka:  Po ponad już 3 latach doświadczeń uważam, że urlop macierzyński powinien jednak być urlopem poświęconym dziecku. Z wielu przyczyn takich jak chociażby potrzeba matczynej bliskości a nie zestresowanej, niedospanej i wiecznie zabieganej mamy. Po drugie w życiu kobiety już nie zdarzy się tak beztroski okres jak pierwszy rok życia dziecka. Szczególnie pierwszego dziecka. Dziś bym z tym poczekała aż dzieci będą w przedszkolu.  Prowadzenie biznesu i zatrudnianie ludzi to bardzo odpowiedzialne zajęcie. Prawo w żaden sposób nie chroni pracodawcy a rynek pracy staje się bardzo wymagający. Pracownik zawsze może olać pracę ale pracodawca nie może z niczym się spóźnić czy czegoś naciągnąć. To trudne szczególnie jeśli na rozpoczęcie działalności potrzebny jest duży kredyt. Stres skutecznie niszczy uroki macierzyństwa.

Co było dla Ciebie jako mamy – najtrudniejsze na początku
własnej drogi biznesowej?

 

Kasia: Zmęczenie, które miało wpływ na to jak zajmowałam się córką – nie byłam na siłach codziennie biegać z nią na spacery do parku. Wydaje mi się, że stres jaki przeżywałam na urlopie macierzyńskim – stres związany z brakiem pieniędzy miał duży wpływ na zanik laktacji u mnie to bardzo ciężka i przykra dla mnie sprawa.

Kasia P: U mnie najtrudniejszym było znalezienie czasu na sen.

Ania: Dylemat, czy to też posłuży mojemu dziecku, czy będę w stanie dzielić czas efektywnie. Z perspektywy założenia działalności gospodarczej najtrudniejsze było odnalezienie się w kwestiach formalnych, funkcjonowaniu sklepu internetowego, nawiązywanie relacji biznesowych, nadal się tego uczę. Na szczęście Paulina jest mistrzem marketingu, ja mam wyznaczone inne cele.

Paulina: Najtrudniejszy był dla mnie zdecydowanie moment postawienia pierwszego kroku – zarejestrowania działalności, do dziś pamiętam emocje z tym związane – szczególnie, że u mnie czas ten zbiegł się z pojawieniem się na świecie nowego członka rodziny. Obawiałam się, że mogę nie podołać obowiązkom nowej roli, że nie będę miała czasu na Bookarnik. Nie ukrywam, że martwiło mnie także to, czy nie zaniedbam którejś ze stron – tak się na szczęście nie stało. Sprawy formalne własnego biznesu mogą na początku przerażać, tak też było z nami, ale wychodzę z założenia, że kto pyta – nie błądzi. Spotkaliśmy wiele życzliwych osób, które doradziły, wsparły, pomogły. Drugą trudnością były dla mnie niewątpliwie finanse – mamy rodziny i dzieci, stałe wydatki, a własny biznes jednak kosztuje – szczególnie na początku.

Alicja: Wyczucie biznesu i znalezienie klientów – osób, które dadzą się przekonać do pomysłu współpracy z wirtualną asystentką. Początek był dość chaotyczny – chciałam być wszędzie i robić wszystko, byle tylko biznes się rozwinął. Teraz jest znacznie lepiej, bo w każdym miesiącu jestem na plusie i nie muszę zażarcie walczyć o nowych klientów.

Emilka: Najtrudniejsze były dni kiedy musiałam pracować po 12 i więcej godzin 6 dni w tygodniu a w niedzielę nadrabiać zaległości w domu typu pranie, sprzątanie, zakupy. Nie było mnie przy dziecku kiedy stawiał pierwsze kroki, kiedy samodzielnie uczył się jedzenia czy toalety. W nocy nie miałam sił by wstać kiedy płakał. Niestety pracownik nie rozwinie biznesu i bizneswoman musi się poświęcić w całości.

Jakie minusy dostrzegasz będąc mamą na własnej działalności gospodarczej?

 

Kasia: Minus jest taki że muszę się mocno narobić żeby zarobić czyli bez różnicy czy jestem mamą czy nie – tak jest przy własnym biznesie zawsze. Cieszę się bardzo z podjętej decyzji o własnym biznesie – plusów jest tak dużo że minusy są nieistotne. Spełniam się.

Kasia P: Mało śpię i mało sprzątam, poza tym czasem ‘autopresja’ mnie za bardzo zżera, ale poza tym to nic – jestem bardzo szczęśliwa.

Ania: Codziennie coś mnie zaskakuje. Najbardziej frustruje mnie, że jeśli chcesz się rozwijać zawodowo i łączyć działalność gospodarczą z tym to nie otrzymujesz wsparcia Państwa, inaczej jeśli jesteś osobą bezrobotną. Minusem jest to, że muszę się głównie zajmować wszystkimi sprawami, kiedy dziecko śpi, czyli bardzo wcześnie rano bądź w trakcie drzemki popołudniowej, jednak z perspektywy czasu, uważam to za zasób, bo pozwala mi na bardziej efektywną organizację czasu.

Paulina: Rozkręcenie działaności, szczególnie biznesu online, wymaga ogromu pracy, czasu i czasami niestety trzeba ten czas podzielić z dzieckiem. To dla mnie jedyny minus. Aczkolwiek nie byłabym sobą, gdybym nie widziała w tym także plusów – taki stan rzeczy trenuje mnie w zarządzaniu swoim czasem i nie marnowaniem go na rzeczy niepotrzebne. A rozwój osobisty mamy pozwala uniknąć frustracji i daje poczucie samospełnienia.

Alicja: Szczerze? Chyba żadnych.

Emilka: Pierwszym i najważniejszym minusem bycia mamą na własnej działalności jest nieregularny tryb dnia i pracy. Wiecznie trzeba szukać opieki i dzieci całymi dniami nie widzą mamy. Przynajmniej w mojej branży- fryzjerstwo. Ja mam najwięcej pracy wtedy kiedy reszta społeczeństwa ma wolne czyli popołudnia i weekendy. Drugi minus to stres związany z finansami. Zobowiązania firmowe znacznie przewyższają budżet domowy. Jeśli noga się podwinie to nie ma skąd wziąć dodatkowych pieniędzy. Kobiecie kredyt też trudniej dostać.

 

Gdybyś mogła zacząć od nowa – co być zrobiła inaczej?

 

Kasia: Częściej prosiłabym o pomoc rodzinę – bo wydaje mi się że mogłabym być bardziej produktywna gdybym scedowała obowiązki przy dziecku na kogoś innego. Póki co mój biznes kwitnie więc chyba jednak nie wyszło mi to tak na złe – aczkolwiek  zapłaciłam za to sporą cenę.

Kasia P: Wcześniej zajęłabym się tym na poważnie (dopiero teraz zainwestowałam w naukę prowadzenia biznesu). No i mniej bym się bała.

Ania: Z pewnością zainwestowałabym więcej czasu na poszukiwanie możliwości dofinansowania firmy na start. Pozostałych kwestii, które razem z przyjaciółką dyskutowałyśmy i sprawdzałyśmy tygodniami i miesiącami przed ostateczną decyzją o rozpoczęciu działalności nie zmieniłabym.
Paulina: Szybciej opisałabym oferowane przez nas ksiażki i wcześniej gromadziłabym fundusze na start. Moim zdaniem wszystko jednak ma swoj czas. Dużo u nas się dzieje lawinowo – burza mózgów, jeden pomysł goni drugi, spontanicznie – wypadkowa wydarzeń – tak, jakby wszystko miało być.

Alicja: Chyba nic. Mój biznes jest dość świeży, więc jeszcze nie miałam okazji dostrzec jego większych mankamentów. Na pewno ominęłabym pewne zbędne wydatki, które wydawały mi się absolutną koniecznością, a do niczego się nie przydały, ale to takie drobiazgi.

Emilka:  Dziś inaczej podeszłabym do zakładania firmy. Chciałabym przestrzec mamy,  które planują rzucić się z motyką na słońce,  bo to ciężkie doświadczenie. Dziś bym poczekała chwilę aby dzieci podrosły, abym mogła przynajmniej pospać w nocy😊. Ogólnie nie żałuję otwarcia salonu. Jestem z siebie mega dumna bo mam 30 lat i osiągnęłam więcej niż niejedna 40 czy 50-cio latka. Zawsze byłam typem przedsiębiorcy i w mojej głowie rodziło się tysiące niestandardowych pomysłów. Ale dzieci to odpowiedzialność i obowiązki.  Będąc w drugiej ciąży całe 9 miesięcy pracowałam, po urodzeniu postanowiłam sobie, że będę z dzieckiem w domu jak długo się tylko da. Niestety kontrola z inspekcji pracy szybko mnie otrzeźwiła z tego matczynego letargu. Potem okazało się, że pracując fizycznie w ciąży dałam taki wycisk kręgosłupowi, że teraz mam ogromne problemy. Pracując u kogoś miałabym w głębokim poważaniu kontrole, czy koszty i nadmiar pracy.

Co poradziłabyś mamom, które myślą o założeniu własnego biznesu?

 

Kasia: Korzystajcie z pomocy jaką proponują Wam bliscy, pomoc przy dziecku jest bardzo ważna. Ważny jest też odpoczynek – trzeba się nauczyć kiedy powiedzieć sobie „stop” i odpocząć. Zrobić coś zupełnie samej – bo nie mam tu na myśli odpoczynku pt. zajmowanie się dzieckiem. Tylko o wyjściu do fryzjera, o posłuchaniu muzyki, poczytaniu książki – zwyczajnie oderwanie się od absolutnie wszystkiego co jest treścią naszego życia przez resztę dnia.

Kasia P: Zróbcie to jeśli czujecie że macie pasję, która można zamienić w biznes. Dla mnie konstruowanie firmy to jest bardzo twórcze zajęcie, dające poczucie niezależności i bardzo duża frajdę. To również przełamywanie siebie, swoich ograniczeń i lęków. No więc z każdego tego powodu warto, tylko poradziłabym jeszcze dozę dystansu – z tym jest o wiele łatwiej.

Ania: Poradziłabym bardzo szczegółowe zaplanowanie działań, określenie grupy klientów docelowych oraz sposobów dotarcia do nich, przemyślenie przede wszystkim, czym będę się wyróżniać na rynku, co będzie u mnie wyjątkowe i niepowtarzalne. Uważam, że zanim zacznie się działać już z firmą to określenie tych sfer pozwoli też doprecyzować budżet, na jaki nas stać i jakiego warto nie przekraczać.

Paulina: Przede wszystkim należy się zastanowić co sprawia mi radość. Bez zadowolenia ze swojej działności będziemy się czuć jak w kolejnej pracy, a przecież własny biznes powinien dawać jak największą satysfakcję i nie męczyć. Poleciłabym także określić jaki mam cel, jaka jest moja grupa odbiorców, jakie mam fundusze. Ważną kwestią jest także opracowanie strategii reklamy i wyszukanie możliwości dotarcia do potencjalnej grupy odbiorców. Burze mózgów, wymiany doświadczeń z osobami z branży są również cenne, warto o tym pamiętać. I jeszcze jedno – masz wątpliwości? JUST DO IT!
Alicja: Działajcie! To super sprawa, kiedy można – chociaż myślami –  oderwać się od pieluch, kaszek i grzechotek i pobyć trochę we własnym, poważniejszym świecie. Póki nie spróbujesz, nie przekonasz się czy Twój pomysł wypali. Do odważnych świat należy! 😉

Emilka:Młode mamy,  muszą zrozumieć, że to ciężka praca i bardzo stresująca a biznes usiany jest porażkami i to wszystko odbija się na życiu rodzinnym. Jeśli mamusia chce sobie dziergać kocyki to nie widzę przeszkód ale jeśli chce się bawić w prawdziwy biznes to ten kawałek chleba jest okrutny i szybko się o tym przekona. Czasy mamy też takie, że wszystko widać jak na świeczniku sukcesy ale i porażki. Kobiety powinny się realizować zawodowo ale nie za wszelką cenę. Najważniejsze to robić w życiu to czego nie będzie się żałować.

 

Jakie wnioski płyną z tych rozmów? Mamo działaj! Bądź przygotowana na trudności i…. ogromną satysfakcję! Nie zapominaj przy tym, że oprócz bycia mamą jesteś także kobietą – dbaj o siebie co najmniej tak dobrze jak dbasz o innych.

Dziękuję wszystkim wspaniały kobietom za poświęcony czas:)

biznes mama

 

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: